Blog
Tola ma Donalda...
Amin
Amin katolik, mąż, ojciec, konserwatywny liberał, fan Liverpoolu, keyser_sose, Samsaranathan
8 obserwujących 212 notek 122931 odsłon
Amin, 17 grudnia 2008 r.

Feministki mają coś do powiedzenia. I mówią.

Co jakiś czas spotykam się z zarzutem, że prawicowy obraz feministki jest karykaturalny. Że feministki wcale nie są takie durne jak nam się wydaje, że wcale nie są motywowane nienawiścią do mężczyzn, że chcą dobrze i mają coś ciekawego do powiedzenia.

Portal gazeta.pl postanowił chyba zawalczyć z tym prawicowym stereotypem i, za dziennikiem Guardian, przybliża czytelnikom poglądy pewnej niebanalnej feministki, autorki 'kontrowersyjnych' książek - Sheili Jeffreys.

Jeśli chodzi o mnie to udało im się częściowo: uważam, że faktycznie to co mają nam do przekazania panie w typie Jeffreys jest bardzo, ale to bardzo interesujące. Licznym stałym czytelnikom mojego bloga (pozdrawiam wszystkich trzech!) solennie obiecuję, że postaram się wypożyczyć wiekopomne dzieła Autorki i streszczę co ciekawsze fragmenty ku waszej uciesze. A imię tych fragmentów będzie Legion.

Skąd wiem? Wystarczy poznać ulubiony temat Autorki:

"stałym tematem jej rozważań jest przekonanie, że mężczyźni utrzymują władzę nad kobietami poprzez akt seksualny i dlatego heteroseksualizm jest zły dla kobiet"

No! Jeśli to jest stały temat rozważań to już mi nic więcej nie potrzeba. Wprawdzie nie napisała o homoseksualizmie, ale możemy śmiało założyć, że w takim razie homoseksualizm jest dla kobiet dobry. Dodajmy do tego twardy dogmat każdego postępowca: orientacja seksualna jest wrodzona i już mamy jasny obraz. Tylko lesbijki są predestynowane do zbawieniatfu! szczęścia. Heteroseksualistki mają przerąbane. I nic im nie pomoże.

Następny punkt Jeffers dostała ode mnie za odkrywczość. Bo ta feministka jest bardzo odkrywcza. Tak w każdym razie twierdzi Guardian (a za nim gazeta.pl). Oto w swojej nowej książce poświęconej prostytucji:

"Jeffreys odkryła także, kto zarabia na tym interesie. Korzystają oczywiście alfonsi, osoby zajmujące się handlem ludźmi i właściciele domów publicznych, ale nie tylko: hotelarze zarabiają na dostarczaniu prostytutek biznesmenom; taksówkarze dostają napiwki za podwożenie turystów do burdeli."

No i to jest odkrycie, co się zowie, nie? Tesla, Kopernik i Jeffreys. Może tylko kolejność nie ta.

A tu świeże spojrzenie uczonej autorki (jest profesorką na uniwersytecie w Melbourne, więc żartów nie ma) na małżeństwo:

"Jeffreys opisuje małżeństwo jako rodzaj prostytucji, legalnej transakcji, która tradycyjnie gwarantuje mężczyźnie dostęp do ciała kobiety w zamian za utrzymanie."

No tak. Ale małżeństwo monogamiczne daje kobiecie w zamian prawo do wyłączności seksualnego użytkowania ciała mężczyzny, nie? Czy to aby nie jest prostytucja męska?

I jeszcze jedna próba przybliżenia wysublimowanej myśli pani Jeffreys:

"Według feministki kraje, które zalegalizowały prostytucję to "państwa-alfonsi". - Jeśli państwo ułatwia dostęp do prostytucji kobiecej, to znaczy, że stara się podtrzymać męską dominację. Te kraje są w zmowie mającej na celu podtrzymanie nierówności płci."

Kwestię teorii spiskowej pominę - sam lubię takie teorie, więc i ta wzbudziła moją niekłamaną sympatię. Nie mogę jednak się powstrzymać i zapytam: co z państwami które 'ułatwiają dostęp' do prostytucji męskiej?

A teraz będzie najlepsze: jak wynika z tego z artykułu Sheila Jeffers uważa, że małżeństwa heteroseksualne powinny być zdelegalizowane. Nie, nie znajdziecie tej tezy w teśkcie, ale to bardzo prosty sylogizm:

Pani Jeffreys uważa, że małżeństwo heteroseksualne jest prostytucją.

Pani Jeffers uważa, że prostytucja powinna być zakazana.

Zatem pani Jeffreys uważa, że małżeństwo powinno być zakazane.

Wszystko się zgadza, nie?

I tylko ciekaw jestem czy ta pani poprzestanie na postulacie umiarkowanym i zechce zabronić powstawania nowych małżeństw czy też jest maksymalistką i zamierza zdelegalizować wszystkie istniejące?

CDN (kiedyś)

Amin

PS. Niemało, skądinąd inteligentnych, ludzi usprawiedliwia zbrodnie władzy komunistycznej mniej więcej tak: "A co Ty byś zrobił na miejscu, dajmy na to, Wojciecha Jaruzelskiego? Jakie było dobre wyjście?" Jutro odpowiem na to pytanie w osobnym tekście... Albo nie: odpowiem od razu: bardzo możliwe, że na miejscu Wojciecha Jaruzelskiego zrobiłbym to samo. I nie ma to żadnego znaczenia w ocenie moralnej komunistycznych zbrodni. Uzasadnienie jutro po południu.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Uwaga! Zmieniliśmy sposób komentowania, ale nadal możesz przeczytać stare komentarze do tego wpisu.

Zobacz komentarze

Tematy w dziale